//////

Zupy na wiele sposobów

Jedno z najbardziej tradycyjnych i powszechnych dań w naszym rodzimym kraju, które jest niemal niezbędnym elementem naszej kuchni, zarówno tej z przeszłości, jak i dziś. Oczywiście chodzi tu o zupy. Danie, które w Europie Zachodniej jest praktycznie potrawą nieznaną, we Francji możemy natknąć się coś w rodzaju kremu, bardzo gęstego, tylko pozornie przypominającego naszą zupę. Najbardziej tradycyjne przepisy mówią, że zupa musi być na wywarze, wtedy jest najlepsza w smaku – i pełna zgoda. Można co prawda zrobić zupę z torebki (nie mylić z chińską zupką), ale to nie to samo. Przykład: inaczej smakuje barszcz czerwony, kiedy dodamy do wody zawartość torebki, a inaczej, gdy dorzucimy tam prawdziwe buraki. Głównym składnikiem zupy jest mięso, na którym zupa jest gotowana, rodzaj mięsa zależy od rodzaju zupy, można ugotować dobry rosół na kościach, a można gulaszową na boczku. I tu też nie ma reguły, bo rosół równie dobrze (a nawet lepszy w smaku) można ugotować używając do tego sporych części kaczki. Repertuar mamy ogromny – od kurczaka przez kaczkę aż do wieprzowiny jako składnika głównego dania. Takie mięso potem można też sobie zjeść wyjmując je z zupy. Oprócz tego oczywiście dawka witamin w postaci warzyw w formie włoszczyzny. W naszym kraju najbardziej popularne zupy to oczywiście rosół, ale także pomidorówka, zupa pieczarkowa, gulaszowa, ogórkowa, jarzynowa czy krupnik. Każda różni się dodatkami, ale początkowa faza przygotowania zawsze jest taka sama. Bądźmy dumni z zup i jedzmy je, nawet codziennie.

Zastąpmy ziemniaki

Jednym z podstawowych elementów naszej kuchni są nazwijmy to przystawki w obiedzie. Nie od dziś wiadomo, że prawdziwy polski obiad to mięso, ziemniaki i surówka. Ale czy na pewno tak jest współcześnie? Owszem, mięso jest podstawą każdego obiadu, bo to przecież dawka energii i białka, więc nie możliwe jest niepojawienie się go na talerzu w południe. No chyba, że jesteśmy wegetarianami, ale to tylko niewielki procent społeczeństwa, który niestety w tym tekście muszę pominąć. Omijamy zatem zarówno wielbiących rośliny jak i mięso i pozostają nam ziemniaki. Tradycyjne, praktycznie serwowane w każdym domu, niemal do każdego obiadu. Ziemniak to bardzo dobry zapas skrobi i węglowodanów, dlatego łączy się je z mięsem. Dlaczego jednak w wielu dietach dla sportowców w ogóle ten składnik się pomija, a właściwie zastępuje – ryżem, kaszą lub makaronem? Ano dlatego, że te produkty również są bardzo dobrym dopełnieniem mięsa, ale są zdrowsze i zawierają coś jeszcze – dodatkowe białko, którego nie posiadają ziemniaki. Oczywiście są lepsze i gorsze produkty i tak jeśli chodzi o ryż to najlepszy będzie ryż brązowy, który podobnie jak chleb pełnoziarnisty, jest najbardziej naturalny. Ogólnie rodzajów ryżu jest pełno, więc można próbować wiele kombinacji, chociażby z ryżem do risotto, który również wyśmienicie smakuje. Podobnie wygląda sprawa z makaronem, gdzie oczywiście najlepszy będzie makaron z pełnego ziarna, który powinien zająć ważne miejsce w naszej kuchni. Jak widać jest wiele kombinacji i sposób na zastąpienie tradycyjnych ziemniaków, chociaż i je warto czasami zjeść ze smakiem.

Wieczorne podjadanie

Każdy z nas wie jak ważne jest spożywanie śniadania jako podstawowego posiłku w ciągu dnia. Nie chodzi jednak o to, by jeść niezdrowo i „na szybko” kupując gdzieś po drodze wysokokalorycznego pączka czy kanapkę w Fast- foodzie. Niestety rano spieszymy się do pracy, nie mając czasu na pożywne, pełnowartościowe śniadanie. Po pracy nadchodzi pora na odpoczynek, porządki dnia codziennego. Gdy nadchodzi wieczór, w końcu mamy chwilę dla siebie …i rozpoczyna się rytuał wieczornego podjadania. Każdemu dobrze znany, lecz bardzo niekorzystny dla naszego organizmu. Piramida zdrowego żywienia – hasło każdemu znane, jednakże przy takim odżywianiu na pewno nie ma z nią nic wspólnego. Jak więc radzić sobie z wilczym głodem, który to dopada nas każdego wieczoru? Po pierwsze przyzwyczaić się do tego, iż jeśli zjemy obfity posiłek o 22:00, a kładziemy się spać godzinę później to nasz organizm zamiast odpoczywać będzie próbował poradzić sobie z tym posiłkiem przez długi czas. W efekcie czego możemy mieć problemy gastryczne, no i przybierzemy na wadze. Po drugie, jeśli już naprawdę nie możemy się powstrzymać sięgnijmy wówczas po warzywa gotowane na parze. Jeśli nie przepadamy za tymi „frykasami” możemy zjeść rybę, lekką sałatkę bądź jakiś owoc. Po trzecie przyjrzymy się swojemu rytmowi dnia, porom w których jemy i zastanówmy się, czy może warto wstać 15 minut wcześniej i zjeść sadzone jajko, popijając świeżym sokiem co na pewno postawi nas na nogi. Zamiast jeść cokolwiek i gdziekolwiek byle „coś chapnąć”.

Wegetarianizm u dzieci

Jedną z opcji żywieniowych na jakie się decydujemy jest wegetarianizm. Czy to z własnego wyboru spowodowanego poczuciem smaku czy też z moralnego aspektu niechęci do pośredniego zabijania i bezpośredniego konsumowania zwierząt. Decyzja ta jednak jest w pełni świadoma i wiemy na co się decydujemy, jakich składników organizmowi nie dostarczymy – przede wszystkim białka – oraz poznamy, a co za tym idzie, będziemy mogli reagować na to jak to nasz organizm odczuwa. A jak wygląda sytuacja, kiedy na odrzucenie mięsa z diety zmuszamy dzieci, które po prostu są nieświadome i jedzą to co im podamy? Pierwszy ważny aspekt to usprawiedliwienie takiego działania, czy mamy w ogóle prawo decydować za dziecko, które przecież nie może powiedzieć, że chce mięso lub nie, jak powinno się odżywiać? Z jednej strony można usłyszeć opinie, że każdy rodzic chce dla swojego potomka jak najlepiej, więc będzie je odżywiał w sposób według niego najlepszy – jeśli tak to w porządku, ale wtedy musimy założyć, że rodzic jest osobą w pełni odpowiedzialną, ale i również wykształconą w kierunku dietetycznym, żeby mieć podstawy do serwowania takiej kuchni dziecku. W innym wypadku byłbym daleki od testowania różnych typów diety na dziecku, które jednak nie powinno być poddane jakiejś ideologii, nawet żywieniowej, a powinien mieć dostarczane do organizmu wszystkie rodzaje produktów – zarówno węglowodany, witaminy, ale i tłuszcze i białko. Dziecko pozbawione mięsa może (ale nie musi) rozwijać się gorzej pod względem fizycznym, a dostarczanie mu białka pod inną postacią może okazać się niewystarczające, bowiem najwięcej go posiada oczywiście mięso zwierzęce.

Studencka kuchnia

Między środowiskami akademickimi krąży wiele słynny legend czy plotek, najsłynniejsza to chyba ta z tak zwaną „misją na Marsa”, ale istnieją też bardziej prawdopodobne przekazywane z pokolenia na pokolenie sposoby radzenia sobie w trudnych czasach studenckich. Mam tu na myśli słynne głodowanie żaków, czyli jak odżywia się przyszła elita narodu. Jednym z najbardziej znanych dań, które swoją historią okrążyło niemal całą Polskę jest tak zwana kanapka z serem. Niby nic niezwykłego? Nie, ta kuchnia jest wyjątkowa, bo składnikami tej potrawy są : chleb i keczup. Tak, keczup, którym piszemy po chlebie napis „ser”. Dobrym sposobem na studenckie przetrwanie w ciężkich warunkach są parówki gotowane… w czajniku bezprzewodowym. Równie znana jest w tych kręgach jajecznica, ale nie taka zwykła, lecz składająca się z najtańszych… chipsów! Uwierzcie mi, studenci tak jedzą. Przy okazji jajecznicy krąży też pewien dowcip z przepisem na właśnie tę potrawę po studencku, a brzmi „otwórz lodówkę, podrap się po jajkach, zamknij lodówkę” – może i dość wulgarny, ale bardzo dobrze odzwierciedla nawyki żywieniowe (albo ich brak) u studentów. Co zatem jeśli już jedzą nasi pogrążeni w otchłaniach nauki bracia? To co najszybsze i najtańsze. Czyli przede wszystkim różne wariacje zupek chiński – na przykład z dodanym „własnym” makaronem czy inne puszki typu pasztety czy konserwy, a także wspomniane wcześniej parówki. Oczywiście te tanie, kupowane w hurtowej ilości. W przypływie gotówki (stypendium, przelew od rodziców) , a właściwie w pierwszych ich dniach student wybiera się „zjeść na mieście”, najczęściej jednak decyduje się na – z przyzwyczajenia – tanie bułki z frytkami czy fryt burgery.

Sposób na twaróg

Wiele razy nam serwowano twaróg czy to w dzieciństwie czy jak już trochę dorośliśmy. Był to niemal podstawowy składnik w naszej codziennej kuchni. Do dziś pamiętam smak twarogu z przedszkola, który smakował mi chyba tylko wtedy. Dlaczego produkt ten jest tak ważny? Jego tajemnica tkwi przede wszystkim w aspekcie takim, że posiada bardzo, niemal ogromne ilości białka w sobie, a jak wiadomo powszechnie – białko to doskonały budulec zarówno masy mięśniowej jak i ogólnego wzrostu. Pierwszy problem z jakim się zetkniemy przy wyborze twarogu to kwestia, jaki wybrać – chudy, półtłusty czy tłusty. Osobiście polecam chudy chyba, że nam kompletnie nie podchodzi w smaku to zdecydujmy się na półtłusty, bo całkowicie tłustego lepiej unikać – po co nam dodatkowe kalorie, zwłaszcza tłuszczowe. Jeśli zdobędziemy już twaróg dochodzimy do drugiej zagwozdki – jak go przygotować? Sposoby są dwa. Albo kroimy cebulkę, rzodkiewkę, dolewamy trochę śmietany lub (lepiej!) jogurtu naturalnego, mieszamy i mamy gotowe danie. Jest jeszcze jednak drugie rozwiązanie, które ja osobiście preferuję, gdyż powyższa opcja nie jest dla mnie smaczna, aczkolwiek wiem, że jest to dla wielu osób niemal jedyny sposób na spożycie twarogu, nie wyobrażają go sobie jeść z .. owocami. Tak, drugi sposób jest owocowy. Do twarogu dolewamy jogurt naturalny (albo dwa, zależy jaką chcemy mieć konsystencję), dodajemy sporo cynamonu i łyżkę cukru, to mieszamy i dorzucamy do owoców, jakich? To już indywidualna sprawa. Dla mnie najlepsze są truskawki, które w okresie zimowym można kupić mrożone, podobnie jak maliny, ale można równie dobrze wykorzystać i banany. Wszystko zmiksowane jest gotowe do spożycia.

Rady, aby jeść zdrowo

Co nam przeszkadza w skutecznym zadbaniu o zdrową kuchnię w naszym życiu codziennym? Mamy kilka nawyków albo też sytuacji, w których nie zdajemy sobie sprawy, dlaczego tak czynimy, a może nie powinniśmy. W każdym bądź razie, aby nasza konsekwencja diety czy zwyczajnego dbania o dobrą, zdrową kuchnię odniosła sukces musimy pamiętać o kilku ważnych aspektach. Przede wszystkim należy pamiętać, że im bardziej jesteśmy głodni tym więcej zjemy. Niestety, ale to prawda, dlatego lepiej jeść mniejsze porcje w różnych odstępstwach czasowych niż głodzić się pół dnia i potem dorwać się do potrójnej porcji. Podobnie też działa na nas odciąganie uwagi od tego co jemy w danym momencie. Gdy na przykład konsumujemy obiad po ciężkim dniu pracy, ale w tym samym czasie przeglądamy wiadomości w Internecie – przytyjemy więcej, bo zjemy więcej. Odrębnym tematem jest na pewno sposób picia, gdyż nie zdajemy sobie sprawy jak naprawdę źle może wpływać na nasz organizm picie dużych ilości napojów słodzonych przede wszystkim gazowanych. Planowanie potraw powinniśmy rozpoczynać już w momencie robienia zakupów, toteż nie powinniśmy robić tego, gdy… jesteśmy głodni. Dlaczego? Ano, ponieważ nasz mózg oszukany uważa, że zjemy więcej, kupujemy więcej i potem jemy. Żeby się nie zmarnowało. Niezwykle ważne, jeśli już przy zakupach jesteśmy jest też czytanie etykiet, może na początku wydawać się to dziwne, ale naprawdę warto poczytać co oferuje nam dany produkt, aby wiedzieć co w siebie wrzucamy. Często też porównujmy cenę, bo nieraz wydawałoby się tańszy produkt jest tańszy o niewiele mniej, a w swoim składzie ma o wiele mniej wartości odżywczych – na zdrowiu nie ma co oszczędzać.

Puste kalorie

Nieraz słyszymy, gdy dookoła nas ktoś rzuca hasłami o pustych kaloriach, co to tak naprawdę jest i dlaczego powinny zniknąć lub też nie z naszej kuchni? Najprościej mówiąc są to takie produkty lub dania, które posiadają bardzo duże ilości kalorii w sobie, lecz bardzo niewielkie ilości wartości odżywczych, czyli przede wszystkim brakuje w nich białka czy węglowodanów, pełne są za to cukrów i tłuszczy. Chociaż z tymi węglowodanami to nie tak do końca, gdyż takie potrawy też często je zawierają, ale to są te „gorsze”, gorzej przyswajalne dla naszego organizmu. Jedząc coś takiego mamy poczucie sytości, zazwyczaj też smakuje to nam niemal idealnie. Na przykład zjadamy kebab z mnóstwem sosu, który to właśnie jest takim podstawowym dawcą pustych kalorii. O ile samo mięso czy ciasto lub bułka, w której znajduje się nasze danie nie jest jeszcze takie złe to właśnie mieszanka sosów czynią te danie bardzo kalorycznym, a co za tym idzie – sytym. Co zrobić, gdy bardzo lubimy kebab? Poprosić o możliwość zamówienia bez sosu, a dodać do niego na przykład trochę jogurtu naturalnego. Zastąpić w tak prosty sposób nie da się zupek chińskich – również idealnego przykładu takiego jedzenia, jedyna rada – róbmy wywar, jedzmy prawdziwe zupy. Na koniec zostawiłem sobie to co lubimy najbardziej, uwaga – parówki! Kusi nas ich cena, zazwyczaj niewielka za dużą ich ilość, zjemy ich kilka i jesteśmy najedzeni. Dopiero potem czytamy etykietę, która zwala nas z nóg – zawartość mięsa to ledwie 30-40%. Nie idźmy w ilość, kupmy lepsze parówki z zawartością mięsa np. drobiowego w graniach 70-80%, na pewno nasz organizm będzie szczęśliwszy.

Przyzwyczajenia jedzeniowe

Czy jest w kuchni takie zjawisko jak niedopasowanie konkretnych elementów składowych dania? Czy można do kogoś powiedzieć „jak możesz to jeść, przecież to nie pasuje”? Słyszeliście kiedyś coś takiego? Pewnie, a z czym to się wiąże? Ano zapewne z tradycją… jedzenia. Jedne rodziny gotują potrawy według swoich nawyków, a inne według… innych. Czasem ta sama potrawa smakuje inaczej, ale jest w teorii jednakowo nazwana. Zacznijmy może od bardzo popularnych w naszym kraju gołąbków. Widział ktoś żeby gołąbki jeść z … ziemniakami? Każdy dietetyk powie, że nie powinno się tak jeść, gdyż w tym daniu skrobię mamy już podaną – w ryżu. Rozwiązania należy szukać w sposobie podania tego dania albowiem niektórzy robią gołąbki, gdzie jest zachowana proporcja z dużą ilością ryżu, ale podają je „na sucho”, ewentualnie z keczupem, podczas gdy inni tego ryżu nakładają do kapusty mniej kosztem mięsa mielonego, ale za to w sosie. No i ziemniakami. Z podobną sytuacją spotkałem się, gdy znajomy zaserwował bigos z… makaronem. Równie abstrakcyjne na pierwszy rzut oka, ale przecież czasem zdarza nam się użyć bigosu jako „surówki” i jeść go z ziemniakami. Hm, te nasze nawyki. Przez podobne uprzedzenia dziwi ludzi na przykład jedzenie twarogu na słodko, nie potrafią zrozumieć jedzenia w innej postaci jak z cebulką. Albo kanapki z boczkiem i z serem – pomijając kaloryczność takiego rozwiązania – nie pasuje im to. A może po prostu powinniśmy jeść jak nam się podoba i jak nam smakuje? Bo niby dlaczego mielibyśmy zrezygnować z frytek z ziemniakami?

Przygotowanie obiadu

W kuchni często bywa gorąca i duszna atmosfera, a to za sprawą przygotowywanych tam przysmaków, obiadów, kolacji czy innych potraw. Sposobów na stworzenie smacznego dania jest mnóstwo, ale zajmijmy się samą obróbką mięsa, które najczęściej jest podstawowym składnikiem dania głównego, czyli naszego obiadu. Teoretycznie sposób przyrządzenia naszego podstawowego dostarczyciela białka powinien zależeć od jego rodzaju. Inaczej przygotować trzeba będzie wołowinę, którą trzeba dusić dość długo, a inaczej piersi z kurczaka, które wymagają bardzo krótkiej obróbki termicznej, jeszcze inaczej rybę, którą zazwyczaj trzeba smażyć na rozgrzanej patelni. No to zacznijmy od wymienienia wszystkich rodzajów przyrządzania potraw mięsnych. Podstawowym sposobem na pewno jest smażenie, które wymaga patelni i jakiegoś rodzaju tłuszczu. Najlepiej jest smażyć na oleju najbardziej zdrowym, a więc oliwie z oliwek, ewentualnie użyć masła, w ostateczności oleju zwierzęcego, który jest najmniej zdrowy. Tego sposobu wykorzystujemy w kuchni także do podsmażenia danego mięsa, aby później je dusić. Można na głębokiej patelni, można w rondlu. Dolewamy wody, ustawiamy niewielki ogień, przykrywamy pokrywką i dość długo tak trzymamy. Doskonały sposób na różnego rodzaju gulasze czy inne tego typu potrawy z sosami. Mięso można też gotować – zarówno w wodzie, jak na przykład podczas przygotowywania zupy, ale również w bulionie i od razu tak przyrządzony na przykład kurczak nadaje się do spożycia, takie mięso zaleca się osobom będącym na dietach lekkostrawnych. Ostatnie z możliwości to piekarnik lub parowar, gdzie również można przygotować ciekawe i smaczne potrawy, równie pożywne, co zdrowe.